Diecezja Toruńska

Diecezja Toruńska

»   Codzienny krzyż

2015-04-09
fot.
W okresie Świąt Paschalnych uświadamiamy sobie z większą mocą prawdę, że przez krzyż przychodzi zbawienie. Wielu spośród nas uczestniczyło w nabożeństwach drogi krzyżowej w swoich kościołach parafialnych. Niektórzy wybrali się na tzw. ekstremalne drogi krzyżowe pod osłoną nocy.

Wychodziliśmy także na ulice naszych miejscowości, by z wiarą ogłosić światu miłość Boga objawioną w krzyżu. Każdy człowiek boryka się z jakimś problemem, trudnością, cierpieniem; każdy ma swój codzienny krzyż. Każdy ma… ale nie każdy go niesie. Są ludzie, którzy wleką go po ziemi, lub próbują porzucić gdzieś po drodze, ale wówczas staje się on nie do zniesienia. Tylko ten, kto krzyż przygarnie z miłością odnajduje pokój.

Świadectwo Małgosi o przeżyciu Ekstremalnej Drogi Krzyżowej

Nocne życie wielkopostne

O EDK słyszałam w zeszłym roku chyba w jakimś reportażu telewizyjnym. Dokładnie nie pamiętam, wiem tylko, że skwitowałam wiadomość myślą, że to skrajne szaleństwo. Pielgrzymka piesza – latem, wspólnotowo, nawet w upał to moja praktyka od ponad dwudziestu lat. Ale zimą lub wiosną, nocą?  Po co?

A tu na początku Wielkiego Postu mój mąż „przypadkiem” trafił na jakąś stronę w Internecie i przeszedł na edk.org.pl, zaczął czytać, obejrzał filmiki i zaskoczył. Propozycję odrzuciłam, ale nie ustępował. Po czym zgłosił nas oboje.

Podjęłam wyzwanie, ale bardzo się bałam pogody temperatury i własnej kondycji podczas takiej nocy. Postanowiłam, że w tygodniu przed wymarszem dobrze się będę wysypiała, ale zupełnie nic z tego nie wyszło. Dodatkowo porządnie się przeziębiłam i byłam osłabiona. Przygotowałam ubrania nie mając pojęcia czy odpowiednie. Gotowe miałam intencje i myśli pełne trosk. Tego chyba nawet w nadmiarze. Niewielu osobom powiedziałam o naszym zamiarze (A co bym powiedziała, gdybym przerwała drogę w połowie? A jeśli nie zrozumieją?)

Po pracy, zmęczona, zachrypnięta, pełna obawy i zwątpienia pojechałam z mężem i koleżankami (mój „szalony” mąż namówiła skutecznie jeszcze dwie osoby!) do Bydgoszczy. I już jakby stacja I – zapomnieliśmy przygotowanej mapy a zdenerwowany kierowca autobusu miejskiego nie bardzo chciał nam sprzedać bilety. A jeszcze się nie zaczęło…

Kościół Matki Bożej Królowej Męczenników niemal pełen ludzi. Jest nas ponad 270, a to pierwsza edk w Bydgoszczy! Wszyscy nieco zmieszani, niektórzy wyposażeni bardzo profesjonalnie. Rejestracja uczestników. „Czy chce pani krzyż?” – pyta młoda recepcjonistka. Wiedziałam, że można zabrać krzyż z domu, ale wolałam w marszu swobodnie machać rękami. Miałam wziąć mały do plecaka, ale wypadło mi to z głowy. „Tak, poproszę” i zostaje obdarzona brzozowym krzyżem, marnie przewiązanym sznurkiem. Tylko, czy ja chcę, czy uniosę, a może będzie mi utrudniał marsz, ciążył? Czy wypada go zostawić po drodze? Tak ma być! Poradzę, chociaż spróbuję. Potem w drodze mam wrażenie, że to ten krzyż pociąga mnie w przód, jest częścią mnie. Przyniosłam go do domu. Zostanie ze mną.

Po Eucharystii ruszamy przez miasto. Idę żwawo, mam dużo sił, ale nie wiem co mnie czeka. Nawet nie miałam czasu prześledzić trasy na mapie, nie przeczytałam opisu. A co będzie jak sił zabraknie?

Bardzo bałam się milczenia. Jestem gadułą, obok będzie kilka znajomych osób, a ja mam milczeć… Pan mi ułatwił: teraz wiem, dlaczego od kilku dni nie mogę wyleczyć chrypki! Poza tym noc, słaba widoczność, czytane przy każdej stacji rozważania zachęcają do zamyślenia. O dziwo moje myśli nie biegną do codziennych trosk, ale są tu, na Drodze Krzyżowej. Nagle zdaje sobie sprawę, jak mi dobrze: ależ to czysty relaks –nic nie muszę, tylko idę i myślę! Kiedy ja ostatnio miałam tyle czasu dla siebie, dla myśli? Spotykam młodszych uczestników. Mijani na ulicy licealiści najczęściej słuchają muzyki, zajęci są telefonem, a ci idą w milczeniu, nieprzypięci do żadnego urządzenia. Skupieni tak jak ja… Odkrywam tajemnicę ciszy, milczenia. Jestem z Chrystusem i ze sobą.

Ciemność poza miastem jest zupełna, spotęgowana gęstą mgłą, przerażająca. Mamy w ręku opis trasy dokładny, ale w tej mgle niewystarczający. Idziemy po kilka osób, w odstępach. Przed sobą szukamy migających świateł latarek i odblasków osób idących przed nami – to daje poczucie bezpieczeństwa. Nagle w ciemności ktoś za nami woła „Wracajcie, minęliście krzyżowanie”. Obcy człowiek, którego twarzy nawet nie widziałam uratował nas od błędu, od zagubienia, pomógł nam wrócić na wybrany szlak. Teraz my wołamy osoby idące z przodu. Wspólnota? Odpowiedzialność za innych uczestników? Zaskakujące. Naturalne. Wspólnota ciszy.

Idziemy błotnistą drogą pod górę. Według opisu już powinno być rozwidlenie dróg, a tu nic nie widać. Nocą odległości wydają się znacznie większe, nie widać żadnych punków orientacyjnych. Zaczynam się bać. Modlę się ze strachem i pojawiają się ogniki latarek. To kolejna stacja i grupa rozważających. Czy inni też się boją? Jestem ciekawa, ale nikogo nie zapytam. Przecież w życiu często się boję, ale nie mogę się wtedy zatrzymywać i rozpamiętywać obaw. Tak jak tu.

Wchodzimy do wioski około 2 w nocy. Jestem bardzo radosna i chciałabym natychmiast zadzwonić do znajomego, ale nie wypada. Muszę te radość pomieścić w sobie, to trudne. Podzielę się rano.

Idziemy w piątkę. Przed wyjściem Kasia zapytała, czy może się do nas dołączyć, bo przyjechała sama. „Jasne! Chodź z nami, tylko podaj twój nr tel, gdybyś się zapodziała”. Kaśka nie zabrała okularów, więc skupieni w gromadkę czytamy szeptem rozważania tajemnic. Początkowo jestem oburzona. „Męska strona rzeczywistości?” „Mężczyzna upada, ponieważ podejmuje wyzwanie, czyli cel, który go przekracza” – zaczyna się rozważanie stacji III. „Facet faceta popycha do wyzwań” – stacja V. Czy to nabożeństwo dla mężczyzn? Już wiem! Pewnie organizatorzy myśleli, że na taki wyczyn to tylko chłopaków stać i dla nich napisali modlitwę. A tu chyba po połowie, idziemy razem, jak w życiu.

Ciemność i mgła nieco ustępują. Jestem zaskoczona, że już 5 rano. Kryzys senności był krótkotrwały i czas płynie tak szybko. Już nie mogę się doczekać świtu. Nigdy nie widziałam wschodu słońca w marcu i to na skraju lasu. To niesamowite, ptaki śpiewają jakby specjalnie dla nas. Niebo powoli jaśnieje. Wchodzimy w las wąwozem. Jestem zachwycona pięknem tego miejsca. Mieszkam niedaleko, a nigdy tam jeszcze nie trafiłam. Wrócę tu kiedyś na rowerze, ale to będzie zupełnie inne piękno.

Wychodzimy na „ostatnią prostą”. Niepotrzebny opis trasy, wszystko już widać, ale jest trudniej bo zmęczenie jest wyraźnie i trudniej zachować milczenie. Mamy świadomość, że między XII a XIII stacją mamy do pokonania 8 km i będzie to prosta droga, do tego znana nam. Z jednej strony czuję radość, że przezwyciężyłam noc, ale pewien żal, że bliski jest koniec. Trochę, jak uczniowie na górze Tabor – też chciałabym zostać.

Najtrudniejsze są ostanie kilometry wiodące przez miasto. Przechodnie patrzą na nas uważnie: wędrowcy brudni, mokrzy od mgły, wyraźnie zmęczeni, z drewnianymi krzyżami w ręku, zataczający się ze zmęczenia… Tylko jedna starsza pani zagaduje nas wyraźnie zorientowana, w czym braliśmy udział.

Najtrudniejsze były ostatnie kroki. Przy kościele św. Józefa otrzymujemy medal i dyplom, ale nie to ważne. Czytamy ostatnie rozważanie z wyraźnym wzruszeniem. Wygraliśmy jakiś bój. Dotrzymaliśmy kroku Jezusowi. Mamy głowy pełne przemyśleń, rozważań, refleksji nad sobą. Poszliśmy z Jezusem. Nieśliśmy nasze krzyże, nie tylko te drewniane. Teraz zabieramy je do domu. I one dalej będą z nami, na naszych plecach.

Mam świadomość, że nie mogę odpocząć. Muszę odebrać dziecko od pomocnej cioci i wejść w zwykły rytm czynności i obowiązków. Przeżyłam jedną ekstremalną noc i wiem, że jestem gotowa podjąć niezwykłe wyzwanie, ale czasem moja codzienność wydaje się być trudniejsza niż jedna ekstremalna noc. Wszystko przede mną. Doświadczona tą drogą muszę walczyć, by każdy dzień przeżywać z Nim, moim Towarzyszem wędrówki. Mój brzozowy krzyż zachowam wśród skarbów i spróbuję kochać mój krzyżyk codzienny.

Małgosia

Chełmża

„Modlimy się za tych, których tutaj nie ma. Nie dlatego, że są w pracy lub są przykuci do łóżek. Oni tak wybrali i zatwardziale trwają w swojej decyzji. Nawrócenie, to zmiana sposobu myślenia. Wpatrzeni w krzyż, rozważając Mękę Chrystusa chcemy zmienić swój sposób myślenia. Może w niejednym sercu nastąpiła zmiana i zacznie się nowe życie” (ks. kan. Krzysztof Badowski)

 
 

Zdjęcia: Wojciech Wichnowski

Grudziądz

Mieszkańcy Grudziądza przez uczestnictwo i pokłon krzyżowi dali wyraz swej łączności  z Bogiem Ojcem w Jego planie zbawienia świata.

 

Zdjęcia: Gerard Szukay

Świerczynki

Pogłębieni w myślach naszych rozważań, mogliśmy postawić sobie pytania? Dokąd idziemy? Jaki jest cel naszej wędrówki? Jakie są stacje naszego życia? Czy wierzymy? Czy chcemy, by Chrystus cierpiący stał się nam bardzo bliski i był wzorem przyjmowania cierpienia z miłością?

 

Zdjęcia: Archiwum parafii

Toruń

Uczestnicy drogi krzyżowej w Toruniu tradycyjnie przeszli od kościoła garnizonowego do katedry Świętych Janów. W nabożeństwie uczestniczyli bp Andrzej Suski i bp Józef Szamocki oraz przedstawiciele bratnich Kościołów chrześcijańskich.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Zdjęcia: Wiesław Ochotny

GALERIA ZDJĘĆ
Nadajemy na Żywo »
oczekujemy na transmisję...
Video »
Biskupi Diecezji »
Biskup Wiesław Śmigiel

Biskup Diecezjalny

Wiesław Śmigiel
Biskup Józef Szamocki

Biskup Pomocniczy

Józef Szamocki
Biskup Andrzej Wojciech Suski

Biskup Senior

Andrzej Suski
Kalendarz »
SIE
15
Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
SIE
15
Toruń - plener przed Centrum Targowym "Park"
SIE
16
Nowa Wieś Królewska - godz. 16.00
SIE
16
Msza św. w intencji życia poczętego
Toruń - kaplica szpitalna, ul. św. Józefa 53-59, godz. 10
Skrzynka modlitewna »
© Diecezja Toruńska - Wszelkie prawa zastrzeżone
Zabronione pobieranie i powielanie jakiejkolwiek części portalu
bez uprzednio uzyskanej zgody redakcji.
Redakcja Portalu

ks. Paweł Borowski
tel. 56 622 35 30
email: redakcja@diecezja-torun.pl
Informacja Prawna:
© 2015-2020 Wykonanie Marcin Koźliński / Hosting Twoje-Miasto Sp. z o.o. / SYSPiR CMS
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies.
Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies




KLAUZULA INFORMACYJNA

Zgodnie z art. 8 ust. 1 Dekretu ogólnego w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych w Kościele katolickim wydanym przez Konferencję Episkopatu Polski w dniu 13 marca 2018 r. (dalej: Dekret) informuję, że:

  1. administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Diecezja Toruńska z siedzibą przy ul. Łaziennej 18 w Toruniu, reprezentowana przez Biskupa Diecezjalnego Wiesława Śmigla;
  2. inspektorem ochrony danych w Diecezji Toruńskiej jest ks. Paweł Kołatka, ul. Łazienna 18, 87-100 Toruń, tel. 56 622 35 30, email: inspektor@diecezja-torun.pl;
  3. Pani/Pana dane osobowe przetwarzane będą w celu zapewnienia bezpieczeństwa usług, celu informacyjnym oraz pomiarów statystycznych;
  4. przetwarzanie danych jest niezbędne do celów wynikających z prawnie uzasadnionych interesów realizowanych przez administratora lub przez stronę trzecią, z wyjątkiem sytuacji, w których nadrzędny charakter wobec tych interesów mają interesy lub podstawowe prawa i wolności osoby, której dane dotyczą, wymagające ochrony danych osobowych, w szczególności, gdy osoba, której dane dotyczą, jest dzieckiem;
  5. odbiorcą Pani/Pana danych osobowych jest Diecezja Toruńska, Redaktor Strony, oraz Podmiot Przetwarzający: Twoje-Miasto;
  6. Pani/Pana dane osobowe nie będą przekazywane do publicznej kościelnej osoby prawnej mającej siedzibę poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej;
  7. Pani/Pana dane osobowe z uwagi na nasz uzasadniony interes będziemy przetwarzać do czasu ewentualnego zgłoszenia przez Pana/Panią skutecznego sprzeciwu;
  8. posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych oraz prawo ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania zgodnie z Dekretem;
  9. ma Pani/Pan prawo wniesienia skargi do Kościelnego Inspektora Ochrony Danych, gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy Dekretu;
  10. przetwarzanie odbywa się w sposób zautomatyzowany, ale dane nie będą profilowane.