Diecezja Toruńska

Diecezja Toruńska

»   Wspomnienia z pielgrzymki Radia Maryja do Rzymu

2012-11-14
Foto: ks. Wacław Dokurno / Spotkanie z Benedyktem XVI oraz bł. Janem Pawłem II
Bóg wydobywa wielkość z człowieka
W przeszklonym samochodzie – papamobile – wyłania się Biała Postać. Jest, widać, patrz tam na lewo: papież Benedykt XVI – słychać pełne entuzjazmu głosy stojących obok mnie pielgrzymów. Rozpoczyna się środowa audiencja generalna na Placu św. Piotra. Jest 7 listopada. Za chwilę usłyszymy słowa papieża: „Módlmy się, aby ten Rok Wiary był dla nas wszystkich czasem osobistego spotkania z Bogiem”.

Słowa trafiają do serca. Jesteśmy na pielgrzymce słuchaczy Radia Maryja w Rzymie, jesteśmy u progów apostolskich, aby spotkać Boga i Jego namiestnika. Uczestniczyliśmy już we Mszy św. przy konfesji św. Piotra, wskazującej grób św. Piotra. Eucharystii przewodniczył watykański sekretarz stanu kard. Tarcisio Bertone. Koncelebrowało ponad 20 biskupów. Wśród nich nasz bp Andrzej. Współkoncelebrowało stu kilkudziesięciu kapłanów z całej Polski. Celebrans mówił: „Przybyliście tu licznie, z Polski i innych Krajów, odpowiadając na apel Papieża Benedykta XVI, by w roku wiary odbywać specjalne pielgrzymki do Rzymu (…). Pielgrzymki te są swoistym wyrazem wiary osobistej i wspólnotowej, świadectwem miłości Boga i bliźniego, znakiem nadziei, że droga życia w zawierzeniu miłosiernym dłoniom Ojca niebieskiego znajdzie swój cel”.

Jak licznie przybyliśmy szukając żywego spotkania ze Zmartwychwstałym? Dziesięć tysięcy ludzi? Trudno zliczyć. Było nas widać wszędzie. Z biało – czerwonymi chorągiewkami, znakami Radia Maryja, Telewizji Trwam, z chustami na ramieniu: białymi, żółtymi i niebieskimi. Barwna Boża trzódka, rozśpiewana, modląca się, życzliwa.

Kolejne wydarzenia pielgrzymki toczą się tak szybko. Zaraz po wyjściu z pociągu specjalnego (jechałem pociągiem żółtym – Naszego Dziennika) na stacji San Pietro, szybkim marszem udajemy się do bazyliki. Kontrola osobista, przejście przez bramki, ubieranie się do Mszy św. Pięknie przygotowana liturgia, świetna organizacja. Wielość pielgrzymów nie przeszkadza w skupieniu.
Po Mszy św. przejście na plac przed bazyliką i audiencja generalna. Obok rodziny Radia Maryja uczestniczy w niej narodowa pielgrzymka z Chorwacji, podobnie liczna, jak nasza, podobnie barwna i entuzjastyczna oraz mniejsze grupy z wielu stron świata. Powszechność Kościoła jest niezmiennym doświadczeniem każdej audiencji. Różnobarwne stroje, niespotykane na co dzień karnacje skóry i świadomość wspólnoty wiary. Jesteśmy tak różni, żyjemy w tak różnych zakątkach ziemi, ale podążamy za jednym Dobrym Pasterzem.

Wielotysięczna kolejka. Po zakończeniu audiencji wszyscy kierują się do Piotrowej bazyliki. Jeżeli sądzisz, że chcą ją zwiedzać, zobaczyć, zachwycić się pięknem i wielością, to masz tylko częściową rację. Najpierw karnie stają w kolejce do grobu bł. Jana Pawła II i kaplicy Najświętszego Sakramentu. W czasie, gdy kolejka wolno się przesuwa, głośno zmawiamy cząstkę różańca. Wreszcie wchodzimy do kaplicy, klękamy. Na ten moment czekaliśmy. Nic nie znaczą trudy pielgrzymiej drogi. Zapada cisza. Czuje się, że on – bł. Jan Paweł, wygląda przez okno Domu Ojca, spogląda na nas, zawsze rozwartymi dłońmi wyciąga z naszych zapisane karteczki z prośbami i dziękczynieniem. Wielu nie jest w stanie opanować łez. Nie dziw się. Jak staniesz tam osobiście, zobaczysz. Domyślam się, jak brzemienne padają prośby, jak znaczące są podziękowania. Dwadzieścia siedem lat jako papież dźwigał ciężar świata i Kościoła i czyni to nadal. W tym miejscu to się widzi i wie.

Dalsze zwiedzanie bazyliki, ale wzrok ciągle odwraca się w stronę kaplicy z bł. Janem Pawłem. Tak, potrzebuję nadal jego oparcia. Janie Pawle, Piotrze, Opoko, moja skało.

Jeszcze trzeba kupić pamiątki, różańce. Potem Muzea Watykańskie, Zamek Anioła, Tybr. Świąteczna atmosfera przylegających uliczek. Wszędzie „nasi”, odświętni, chłonący całym sobą Rzym chrześcijański.

Cały dzień spędzamy w Wiecznym Mieście. Podróż pociągiem tam i z powrotem trwa cztery noce. Proporcje czasowe niekorzystne. Proporcje duchowe, idealne. Ten czas, pośród stukotu kół, wybijających kilometry i odliczających mijane kraje to czas spotkania z ludźmi tego samego ducha. Podjęli trud, który im nie ciąży. Rozmawiają, wyrażają swoje zatroskanie o Ojczyznę, o dyskryminację nas wierzących, śpiewają godzinki, pieśni ku czci Pana i Jego Matki, modlą się, odprawiają kolejne godziny Modlitwy godzin.
Po raz pierwszy w życiu, w pędzącym pociągu, odprawiam Mszę św. Jest nas ośmiu księży. Trudne warunki wymuszają skupienie. W czasie Liturgii konsekrujemy Ciało Pana, które roznosimy po kolejnych przedziałach. Siedemset osób przyjmuje Pana. Po przyjęciu każdy klęka na rozkołysanej podłodze i trwa w dziękczynieniu. Komunię św. przyjmują także kolejarze, kierownicy wagonów, pracownicy Warsu. Dotychczas nie widziałem czegoś podobnego. Jechałem z ludźmi pragnącymi Pana, wdzięcznymi, że przychodzi.
Tyle godzin w pociągu, w ograniczonej przestrzeni, przypomniało mi dawną lekturę opowiadania polskiego pisarza Jerzego Krzysztonia pt. „Kamienne niebo”. Mowa jest tam o pięciu ludziach uwięzionych w zamkniętej przestrzeni piwnicy. W miarę upływu czasu sytuacja odkrywa prawdziwe oblicze poszczególnych bohaterów, wielkość i małość. Zrywa maski i obnaża gesty na pokaz. W naszej sytuacji, pielgrzymów podróżujących wiele godzin pociągiem, odnajduję podobieństwo. Choć nie jest to sytuacja graniczna, jak w przywołanym opowiadaniu, duchowo jednak wywołująca bardzo intensywne przeżycia. Moi współpasażerowie zdali egzamin znakomicie. Czy byłem pośród ludzi wyjątkowych, mocnych duchowo, mocnych wiarą, która ułatwia przezwyciężanie trudu? Potwierdzam, tak. Byłem wśród ludzi uformowanych duchowo, którzy pragną się rozwijać, którzy słuchają katechez, karmią się Słowem Bożym, tęsknią za modlitwą wspólnotową, nie nużą się pacierzem. Owoce ciężkiej pracy Radia Maryja.

W homilii, którą wygłosiłem w czasie Mszy św., gdzieś pomiędzy Rzymem a Wiedniem, nawiązałem do „Kamiennego nieba”. Przywołałem również bł. Dorotę z Mątowów (ur. 1347 r.), która kazała zamurować się jako pustelnica w małej celi, przylegającej do kościoła w Kwidzynie. W zamkniętej celi, jedno małe okno wychodziło na prezbiterium, przez które mogła uczestniczyć we Mszy św. i komunikować, drugie na zewnątrz, przez które podawano jej pożywienie. Zamknięcie wybrała dobrowolnie. Bóg sam jej wystarczył.
Pytałem siebie: Czy Bóg mi wystarczy?

Miałem wrażenie, że nam, w pociągu, cierpliwie zmierzającym do celu, Bóg wystarczał. Nie byłem sam, byłem we wspólnocie.
Bóg wydobywa z małego człowieka to co wielkie. Byłem świadkiem małych gestów, pięknych i wielkich, czynionych przed Bogiem.
Po powrocie pytam znajomych o relacje z pielgrzymki. Przeżywam szok. Telewizja nawet się nie zająknęła. Nic, ani słowa. Dziesięć tysięcy pielgrzymów ich nie interesuje, dla nich nie istnieje, ponieważ musieliby powiedzieć o wyznawaniu wiary, o jedności z Papieżem, o czymś głębszym niż gadające głowy polityków, o prawdzie, o trudzie, którego nie boją się ludzie ponosić dla Jezusa.
Wróciłem do kraju, w którym odbiera mi się prawa, jako człowiekowi wierzącemu, bezwzględnie eliminuje, ponieważ nie pasuję do wizji ich świata. Znowu są o n i i my.

Nie ma pełnej radości. Zabierają mi jej część, zadają cierpienie. Po raz kolejny „muszę” im przebaczać. Wiem jednak, jak mówi Ps. 146, że „Bóg chroni sierotę i wdowę”.

Ks. Rajmund Ponczek

Pielgrzymowałem, aby umocnić swoją wiarę

Uczestniczyłem w pielgrzymce Rodziny Radia Maryja do Rzymu wraz z grupą przyjaciół z sąsiedniej parafii w Bierzgłowie. Była to jedna z wielu pielgrzymek organizowanych w Roku Wiary na zaproszenie Ojca Świętego do grobu św. Piotra. Punktem kulminacyjnym pielgrzymki jest spotkanie z Piotrem naszych czasów podczas środowej audiencji na Placu Świętego Piotra. Drugą najliczniejszą grupą była w tę środę kilkunastotysięczna narodowa pielgrzymka z Chorwacji z udziałem episkopatu pod przewodnictwem arcybiskupa Zagrzebia kard. Josipa Bozanića. Oprócz audiencji, podczas której Benedykt XVI pozdrawia osobno każdą pielgrzymkę, bardzo ważnym elementem jest Eucharystia sprawowana w ojczystym języku w jednej ze świątyń Wiecznego Miasta. Dla grupy pielgrzymkowej Rodziny Radia Maryja Ojciec Święty zrobił wyjątek. Zaprosił nas do bazyliki św. Piotra i delegował swojego najbliższego współpracownika Sekretarza Stanu kard. Tarcisio Bertone, aby bezpośrednio przed audiencją przewodniczył Mszy św. sprawowanej przy samej konfesji św. Piotra.

Ks. bp Stanisław Stefanek tak skomentował to wydarzenie: „Watykańskiemu spotkaniu Rodziny Radia Maryja nadano najwyższą rangę. Ranga najwyższa to znaczy ład liturgiczny, o który troszczą się najbliżsi współpracownicy Ojca Świętego”. O. Tadeusz Rydzyk będąc pod wrażeniem tego wyróżnienia powiedział: „Sprawowałem Eucharystię w wielu miejscach, wiele razy, ale nigdy przy konfesji św. Piotra. To jest właśnie dowód na to, jak Ojciec Święty traktuje Radio Maryja”.

Dlaczego pracownicy i słuchacze toruńskiej rozgłośni zostali tak wyjątkowo potraktowani? Było to wymowne świadectwo o wielkiej roli środków społecznego komunikowania w dziele Nowej Ewangelizacji, której poświęcony był ostatni Synod Biskupów obradujący przed miesiącem w Rzymie. Środki społecznego przekazu mogą być bowiem narzędziem do czynienia wielkiego dobra, jak i narzędziem wielkich manipulacji całymi społeczeństwami. W najnowszej historii doświadczyliśmy bezmiaru zła propagandy Lenina, a później Hitlera, którzy zniewolili najpierw własne narody. Z drugiej zaś strony doświadczyliśmy wielkiego dobra, które stało się udziałem całego świata poprzez obecność w mediach bł. Jana Pawła II.

Poprzez swoją decyzję o nadaniu tak wyjątkowego charakteru pielgrzymce Rodziny Radia Maryja Ojciec Święty pragnął umocnić naszą wiarę. Benedykt XVI jasno powiedział, jak wielką wartość posiada zarówno samo Radio Maryja, Telewizja Trwam, Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej oraz inne dzieła z nimi związane, jak i cała wielotysięczna wspólnota Rodziny Radia Maryja. Z naszej zaś strony świadectwo rozmodlenia i zaangażowania w sprawy Kościoła Rodziny Radia Maryja sprawiło wielką radość Ojcu Świętemu.

ks. Wacław Dokurno

Chrześcijanie są u Ojca

Co czuję gdy jestem w Rzymie? Sama zadaję sobie to pytanie, a odpowiedź musi być ukryta gdzieś w głębi serca. Obawiam się, że nie ma słów, które to opiszą. Nie mogę użyć: „cudownie”, gdyż czuję pewien brak. Gdy powiem „wspaniale”, przecież tak czuć można się w wielu miejscach. Zastanawiam się nad „przytulnie”, ponieważ kojarzy mi się z domem, ale też nie jest to wyraz, którego szukam. Nie ma w nim wystarczającej elegancji, jaka to miasto otacza.

Watykan przywitał mnie „letnim słońcem w listopadzie”. Nie wierzyłam, że jestem tam, gdzie jestem. To jak obudzić się w środku nocy i zobaczyć, że gwiazdy świecą tak mocno, iż na dworze mamy, w gruncie rzeczy, dzień. To taka zorza polarna na równiku. Uśmiechy mijających mnie ludzi były tak ciepłe i serdeczne, że nie dało się ich nie odwzajemniać.

Na Placu Świętego Piotra czułam się, jak u siebie, choć pewna dawka niesamowitości uświadamiała mi, o chwilowej obecności w tym miejscu. O tym, że muszę otworzyć szeroko ramiona, by to wszystko móc do siebie przygarnąć.

Ojciec Święty na wyciągnięcie ręki. Byłam tak blisko, że gdybym się bardziej nachyliła, mogłabym Go dotknąć. Spojrzał na mnie, jestem pewna, że się do mnie uśmiechnął. Bezpieczeństwo i ogromna radość. Z takim uśmiechem nic mi nie grozi, wyrył się on bardzo mocno w mojej pamięci.

Rzym pozostawia ślad nie do zatarcia. Ten kto choć raz tam był, wie, że powracał do domu jako inny człowiek. Zaś wiadomość o tym, że jadę na pielgrzymkę z Radiem Maryja spadła na mnie nieoczekiwanie. To była niespodzianka – ogromna niespodzianka. Dla takich chwil warto żyć.

Cieszę się, że mogłam pooddychać włoskim powietrzem. Spacerowałam wraz ze znajomymi nocą po tym „mieście historii”. Mijałam Koloseum, podziwiałam Fontannę di Trevi, spoglądałam na zatłoczone ulice, wchodziłam w wąskie ścieżki, podglądałam wesoło rozmawiających ze sobą zakochanych, zaszytych przy jednym z pięknych restauracyjnych stolików. Podniosłam głowę do góry, by zobaczyć zapalone światło w papieskim oknie. Czy można chcieć czegoś więcej od chwili, która trwa? Ja nie chciałam. Zastanawiałam się tylko, jak to możliwe, że w tak wielkim mieście nie czuję samotności. To chyba szczęście. Nie jestem elementem tłumu. Jestem sobą, przyjechałam z Polski, zrozumiałam, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Nogi same mnie unosiły i nie chciały odpoczynku. Mam wrażenie, że w Watykanie nie ma zmęczenia. To słowo nie pasuje do takiego piękna i energii, która wypływa z każdego zakamarka.

Gdyby mnie ktoś zapytał, gdzie byłam – moja odpowiedź brzmi: „W domu”. Chrześcijanie są u Ojca. Przyjechałam zatem do taty.

Z okna pokoju, w którym mieszkaliśmy, widziałam Bazylikę Świętego Piotra. Kopuła była skąpana w słońcu, a ja nie mogłam uwierzyć, że mnie to spotkało. Zaczęłam rozumieć, co znaczy znaleźć się w odpowiednim czasie i miejscu. Wiedziałam, że nie mogę zmarnować ani sekundy.

Do grobu błogosławionego Jana Pawła II nie przyjechałam sama. Wiozłam ze sobą, te setki kilometrów, moich najbliższych – ukrytych głęboko w sercu. Z modlitwą i dziecięcą ufnością prosiłam w ich sprawach.
Codzienność czasem zabiera nam kolory. Stajemy się szarzy i nikniemy w tłumie. W takich miejscach człowiek nabiera siły, by potem nieść ją dalej, dzielić się radością w swoim środowisku, przy stole. Tam poczułam, że nie można rezygnować z marzeń. Życie jest jedno i jest niewiarygodnie cennym, bezcennym prezentem od Boga.

Ta podróż, która nie była zwykłą podróżą, ta pielgrzymka, która nie była zwykłą pielgrzymką, Ci ludzie, którzy nie byli zwykłymi ludźmi, byli moimi współtowarzyszami, z którymi przeżywałam to całe dobro – wszystko to sprawiło, że stałam się lepsza. Każde doświadczenie czegoś nas uczy – ja nauczyłam się wiary w lepsze jutro. Oby to trwało i mnie nie opuściło – dobre wspomnienia utwierdzają mnie w przekonaniu, że wszystko się ułoży i każdy problem w końcu się rozwiąże. Nie ma rzeczy nie do naprawienia, mając za Ojca, Jezusa.

Urszula Koszarek

GALERIA ZDJĘĆ
Video »
Biskupi Diecezji »
Biskup Wiesław Śmigiel

Biskup Diecezjalny

Wiesław Śmigiel
Biskup Józef Szamocki

Biskup Pomocniczy

Józef Szamocki
Biskup Andrzej Wojciech Suski

Biskup Senior

Andrzej Suski
Kalendarz »
SIE
24-25
Noc u Ducha
Toruń - kościół pw. Ducha Świętego (oo. jezuici)
SIE
25
Boleszyn, godz. 14:00
SIE
25
Toruń - Parafia pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła
SIE
31
Diecezjalny dzień skupienia dla bractw św. Józefa
Zamek Bierzgłowski, godz. 10.00-14.00
WRZ
1
Msza św. w int. uczniów, nauczycieli i pracowników oświaty
Toruń - kościół akademicki pw. Ducha Świętego, godz. 17.00
Skrzynka modlitewna »
© Diecezja Toruńska - Wszelkie prawa zastrzeżone
Zabronione pobieranie i powielanie jakiejkolwiek części portalu
bez uprzednio uzyskanej zgody redakcji.
Redakcja Portalu

ks. Paweł Borowski
tel. 56 622 35 30
email: redakcja@diecezja-torun.pl
Informacja Prawna:
© 2015-2019 Wykonanie Marcin Koźliński / Hosting Twoje-Miasto Sp. z o.o. / SYSPiR CMS
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies.
Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies




KLAUZULA INFORMACYJNA

Zgodnie z art. 8 ust. 1 Dekretu ogólnego w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych w Kościele katolickim wydanym przez Konferencję Episkopatu Polski w dniu 13 marca 2018 r. (dalej: Dekret) informuję, że:

  1. administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Diecezja Toruńska z siedzibą przy ul. Łaziennej 18 w Toruniu, reprezentowana przez Biskupa Diecezjalnego Wiesława Śmigla;
  2. inspektorem ochrony danych w Diecezji Toruńskiej jest ks. Paweł Kołatka, ul. Łazienna 18, 87-100 Toruń, tel. 56 622 35 30, email: inspektor@diecezja-torun.pl;
  3. Pani/Pana dane osobowe przetwarzane będą w celu zapewnienia bezpieczeństwa usług, celu informacyjnym oraz pomiarów statystycznych;
  4. przetwarzanie danych jest niezbędne do celów wynikających z prawnie uzasadnionych interesów realizowanych przez administratora lub przez stronę trzecią, z wyjątkiem sytuacji, w których nadrzędny charakter wobec tych interesów mają interesy lub podstawowe prawa i wolności osoby, której dane dotyczą, wymagające ochrony danych osobowych, w szczególności, gdy osoba, której dane dotyczą, jest dzieckiem;
  5. odbiorcą Pani/Pana danych osobowych jest Diecezja Toruńska, Redaktor Strony, oraz Podmiot Przetwarzający: Twoje-Miasto;
  6. Pani/Pana dane osobowe nie będą przekazywane do publicznej kościelnej osoby prawnej mającej siedzibę poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej;
  7. Pani/Pana dane osobowe z uwagi na nasz uzasadniony interes będziemy przetwarzać do czasu ewentualnego zgłoszenia przez Pana/Panią skutecznego sprzeciwu;
  8. posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych oraz prawo ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania zgodnie z Dekretem;
  9. ma Pani/Pan prawo wniesienia skargi do Kościelnego Inspektora Ochrony Danych, gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy Dekretu;
  10. przetwarzanie odbywa się w sposób zautomatyzowany, ale dane nie będą profilowane.